♥ Rozdział 64 ♥ "No czułości wam nie brakuje."

**Patricia**

Podeszliśmy do stolika ,gdzie siedział ojciec Eddiego.
- Cześć tato. - Powiedział Eddie. - Co ty tu robisz?
- Właśnie wam chciałem zadać to samo pytanie.- Odpowiedział. - Ja przyszedłem się rozluźnić.To moje ulubione miejsce ,a wy?
- Jesteśmy na randce. - Odpowiedział Eddie.
Pan Sweet zachłysnął się.
- Nic mi nie mówiłeś ,że ty i panna Williamson..........
- Patricia. - Wtrąciłam.
- Patricia...... randkujecie. - Wypowiedział te ostatnie słowo bardzo dokładnie.Wiedziałam ,że nie dażył mnie sympatią i to zrozumiałe ,bo byłam jednym z uczniów ,których musiał gościć w swoim gabinecie za przewinienia i kawały.
- Jesteśmy razem.- Powiedział Eddie.
Dyrektor nawet nie próbował powstrzymać lub ukryć swojej niechęci do mnie.
- No tato bardzo miło było cię widzieć.Prawda Patricio?
- Tak bardzo miło. - Powiedziałam ,ale wcale tak nie myślałam.
Chcieliśmy już odchodzić ,ale Sweet nas zatrzymał.
- A może usiądziecie ze mną? - Spytał. - Będe miał okazje lepiej poznać swojego syna i jego.....dziewczyne.
Eddie westchnął.
- Bardzo bym chciał spędzić ten wieczór z Patricią bez mojego ojca. - Powiedział chłodno.
- Eddie nie mam nic przeciwko temu ,żebyśmy usiedli z twoim tatą ,jeśli o to chodzi. - Powiedziałam.Nie chciałam ,żeby teraz Sweet jeszcze nabawił się niechęci to swojego syna za to ,że go tak potraktował ze względu na randkę.Zawsze mogliśmy ją powtórzyć.
- Nie masz nic przeciwko? - Zdziwił się.
- Nie. - Uśmiechnęłam się.
- Okej.- Powiedział.Usiedliśmy obok siebie na przeciwko taty Eddiego.Eddie przyłożył swoje usta do mojego policzka tylko bliżej ucha.
- Bądź miła. - Szepnął i pocałował mój policzek.
- No czułości wam nie brakuje. -Skomentował dyrektor.
Eddie się zaśmiał.
- Wkońcu jesteśmy parą ,a to ,że mój ojciec tu jest to nie znaczy ,że mam szczędzić na czułościach. - Powiedział chłodno.No ja miałam być miła ,ale on nie.Co on chcę tym udowodnić?
- Eddie. - Powiedziałam.Siedzieliśmy tak chyba z dwie godzinki.Eddie się trochę wyluzował ,pan Sweet też no i muszę powiedzieć ,że ja też.Było całkiem miło.Zjedliśmy kolację ,pogadaliśmy.Tata Eddiego chciał wiedzieć jak się zeszliśmy i jak się ze sobą czujemy.Chciał też wiedzieć coś o mnie ,wieć mu opowiedziałam.Jak zawszę o tej godzinie zaczynała się impreza ,ale dzisiaj była ona inna.Wyglądała bardziej jak bal.Na parkicie kilka par kołysało się i przytulało w rytm muzyki.Inni znów siedzieli przy stolikach tak jak my i gadali ,a jeszcze inni poszli do baru napić się czegoś mocniejszego.Podobnie zrobił pan Sweet.
- No i zostaliśmy sami. - Powiedział Eddie przysówając się jeszcze bliżej mnie.
- Ale zaraz wróci. - Powiedziałam.Złapał mnie za ręke.
- Słuchaj Patricio przepraszam cię za to.Nie wiedziałem ,że ojciec tu będzie.
- Ale Eddie jest okej nie gniewam się. -Powiedziałam i pocałowałam go.
- Naprawdę?
- Tak.
- Przepraszam was dzieci. - Powiedział Sweet ,który właśnie wrócił z baru.Miał ręce wieli kieliszek z szampanem.
Eddie odchrząknął i wstał.
- Tato wybacz.Patricio zatańczysz? - Wyciągnął do mnie ręke.
Złapałam ją.
- Oczywiście.
Poszliśmy tańczyć.

I jak wam się podoba? Piosenka Taylor Swift 'I knew you were trouble'.

Patricia Miller

9 komentarzy:

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."