♥ Rozdział 4 ♥ "Ej, bądź miła dla nowego."

**Patricia**

Przewróciłam oczami. Ten nowy bardzo mnie irytował. Rozumiem, że wczoraj był przestraszony  i nie śmiały ,bo był nowy ,ale żeby tak mu przeszło po jednej nocy i teraz zgrywał twardziela ,coś mi tu nie paskowało. Ale postanowiłam nie wnikać w szczegóły już dosyć się podenerwowałam przez niego. Nie przypadł mi do gustu i tyle ,jak wywnioskowałam we wczorajszej rozmowie z Joy. Naprawdę działał mi na nerwy i zupełnie nie wiedziałam dlaczego.
- Jakoś wczoraj odniosłam inne wrażenie. - Mruknęłam bardziej do siebie niż do niego ,ale i tak mi odpowiedział.
- Wiesz jak mają nowi........ wszyscy ich mile witają, ale przychodzi taka jedna piękność, która swoją urodą może  zdobyć każdego, ale jak nowy się decyduje z nią przywitać, a ona miażdży go swoim wrogim spojrzeniem i cała pewność siebie wyparowuje. - Zaśmiał się.
- A to dlatego że mnie denerwujesz - Odparowałam. W ogóle się nie przejęłam tym że przed chwilą powiedział mi że jestem piękna, bo już się przyzwyczaiłam do tego.
- A niby czym cię zdenerwowałem ? Widziałaś mnie pierwszy raz na oczy i już mnie nienawidziłaś.  Dlatego moje pytanie brzmi: Czym ci zawiniłem?
- Wszystkim. - Odpowiedziałam znowu coraz bardziej poirytowana. Wstałam i chciałam wyjść.
- Ej, bądź miła dla nowego - Złapał mnie za rękę. Usiadłam.
- Wiesz coś ci powiem. - Powiedziałam spokojnie - Ja nie jestem miła.- Powiedziałam wkładając w swój ton jak najwięcej jadu i wyrywając rękę z uścisku Eddie'go wyszłam. Idąc do szkoły 
zastanawiałam się jak można być takim chamowatym,  żeby zgrywać takie zaloty już drugiego dnia. Nie powiem imponowało mi to i dlatego się wściekałam.


 W szkole dowiedziałam się od Sweet'a, że mam pomagać w przygotowaniu balu i, że mam przy tym poprosić o pomoc Eddie'go.To nie była prośba, ale żądanie. Nie zaprotestowałam, ale byłam wściekła. Na przerwie podeszłam do tego prymitywa.
- Pan Sweet kazał ci przekazać, że będziesz pomocnikiem w przygotowywaniu balu - Oznajmiłam chłodno.
- Czy to znaczy, że zamiast lekcji będę pomagał w wieszaniu ozdóbek i takie tam ? - Spytał.
-Tak. - Odpowiedziałam.
- Fajnie - Powiedział i się uśmiechnął  Nie powiem miał bardzo ładny uśmiech aż chciało mi się uśmiechnąć, ale się powstrzymałam. Nie chciałam pokazywać że się łamie.
- Spadam leszczu. - Oznajmiłam i wyszłam.

To na tyle jutro postaram się wstawić coś więcej ! :)
  
Patricia Miller

2 komentarze:

  1. To jest mega! *.* ( ale staraj się nie robić błędów ortograficznych : > )

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."