♥ Rozdział 5 ♥ "Bezpieczniej czułabym się na Titanicu."

**Patricia**

Kiedy szłam na lekcje Joy do mnie podbiegła była czymś strasznie zadowolona.
- Hej Patricio. -Powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha.
- Cześć. - Ja nie miałam powodu, żeby się cieszyć więc przy niej wyszłam na smutasa.
- Co ci ?-Spytała.
- Nic. - Spróbowałam się uśmiechnąć, ale chyba wyszedł z tego grymas. - A co ty taka szczęśliwa ?
- Mam już super sukienkę na bal. - Oznajmiła uśmiechając się jeszcze szerzej.
- To fajnie. - Przytaknęłam, ale nie interesowały mnie za bardzo sprawy związane z balem.
- A ty wiesz już co założysz ? - Spytała. Dopiero teraz sobie przypomniałam, że też muszę znaleźć jakąś sukienkę.
- Nie jeszcze nie.
- Może pomoc ci coś znaleźć?
-Nie ,nie ,dziękuje, poradzę sobie sama.
- Okej jak chcesz. - I już jej nie było.
Westchnęłam i poszłam na lekcje.



**Eddie**
 
Drugiego dnia w szkole rozpoczęły się przygotowania do balu ,w których ja miałem pomagać. Nie powiem odrzucało mnie to, ale był przy najmniej jeden punkt, dla którego się opłacało - miałem pomagać Patrici.
- Masz. - Ledwo co wszedłem, a Joy już podała mi jakieś szmaty.
- Co to jest ? - Spytałem lekko zaskoczony.
- Zasłony, znajdź Pat i powieście je nad wejściem.
- Okej. - Opowiedziałem i zacząłem szukać wzrokiem Patrici.
- Cześć pasożycie - Usłyszałem zza swoich pleców. Odskoczyłem jak oparzony.
-No bez przesady, aż taka straszna chyba nie jestem. - Odwróciłem się i zobaczyłem Patricie. - Słyszałam że mam ci pomóc. - Powiedziała chłodno niemal z obrzydzeniem.
- Mamy to powiesić- Uniosłem szmaty, które trzymałem w ręce.
-Okej.
Poszedłem przodem i pokazałem jej gdzie mamy to powiesić.
- Ty wchodzisz na drabinę. - Oznajmiłem stawiając ją pod ścianą.
Westchnęła.
- Nie bój się będę ją trzymał. - Zapewniłem i uśmiechnąłem się zachęcająco.
Jeszcze raz westchnęła, ale zaczęła wchodzić po drabinie. Jak zapewniałem asekurowałem ją.
- Jak ci z tym że teraz twoje życie jest w moich rękach ? - Spytałem.
Bezpieczniej czułabym się na Titanicu -Odpowiedziała. No to nie zostało mi nic tylko udowodnić jej, że się myli. Zacząłem potrząsać drabiną. Patrici osunęła się noga i zaczęła spadać z drabiny. Złapałem ją i uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Puszczaj mnie oblechu ! - Krzyknęła.
- Luzik. - Powiedziałem i jak chciała puściłem ją. Z lekkim hukiem upadła na podłogę. Usłyszałem jej cichy jęk i zacząłem żałować, że tak postąpiłem. Pochyliłem się i podałem rękę.
-Nie dotykaj mnie. -Powiedziała zaciskając sobie rękę na brzuchu. Wstała i lekko się kuląc wyszła bez słowa.

Patricia Miller

2 komentarze:

  1. super ale przypomina 2 sezon

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przypomina 2 sezon

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."