♥ Rozdział 73 ♥ "To ja już lepiej pójdę."

**Eddie**

Stałem i wpatrywałem się tępo w dziewczynę ,którą przed chwilą pocałowałem i ,która nie była moją dziewczyną ,dziewczyną ,którą myślałem ,że jest.
- Czyli ,że.... - Zacząłem.
Przytaknęła ,bo wiedziała o co chciałem spytać.
- Przepraszam cię Piper.Nie chciałem ,ale dzisiaj wyglądasz dokładnie tak samo jak Patricia i byłem pewny ,że to właśnie ona......
- Tak wiem.Miałeś prawo się pomylić.Nie tłumacz mi się.
- Czuje się teraz tak jakbym ją zdradził. - Usiadłem na krześle.To wszystko przez to zmęczenie.Nie mogłem uwierzyć w to co zrobiłem.
Piper stała przez chwilę cicho wpatrując się w podłogę.
- Powiemy jej? - Spytałem.
- Coś ty.Zabiłaby nas obojgu. - Powiedziała.
- Cześć wam. - Do kuchni weszła tym razem moja dziewczyna.
- Hej Pat. - Powiedziała jej siostra i się uśmiechnęła ,a ja nadal siedziałem załamany na krześle.
- Cześć Eddie. - Pocałowała mnie w policzek.
- Cześć. - Odpowiedziałem mniej radośnie.Musiałem się wziąść w garść ,bo jeszcze zacznie coś podejrzewać ,a tego nie chciałem.
- Wszystko okej? - Spytała.
- To ja już lepiej pójdę. - Powiedziała Piper i wyszła z kuchni.
- Jestem tylko zmęczony. - Powiedziałem.Postanowiłem ,że teraz za każdym razem będę pytał się im która jest która.Ciekawe jak Mason je rozróżnia.Muszę się go zapytać.
- Dzisiaj nie ma Trudy i musimy zrobić sobie śniadanie. - Wyrwała mnie z zamyślenia Patricia.
- Właśnie zacząłem robić kanapkę ,ale jej nie skończyłem.
- To ja ją skończę robić dla ciebie. - Powiedziała.Nie umiałem wykrzesać z siebie chodź odrobinę dobrego humoru.
- To ja zaraz wrócę. - Powiedziałem i poszedłem na strych do Masona.Chciałem się nie tylko dowiedzieć jak je rozróżnić ,ale też poradzić się co mogę zrobić w takiej sytuacji w jakiej się teraz znalazłem ,bo nie umiałem udawać przed Patricią ,że nic się nie stało.


- Co ty tu robisz? - Spytał Mason ,kiedy wszedłem do pokoju.Siedział na łóżku i czytał coś.
- Pomyliłem się. - Powiedziałem i usiadłem na krześle.
- Co masz na myśli?
- Pocałowałem nie tę dziewczynę.
- Ohhh. - Wymsknęło mi się. - Pocałowałeś .......Piper?
Pokiwałem głową.
- A byłem święcie przekonany ,że to Patricia.
- Mm...Jak Piper się pomaluje tak jak Patricia to wyglądają prawie tak samo.
- Jak ty je rozróżniasz?
- Poprostu ,rozpoznaje je.Nie umiem ci wytłumaczyć.
Westchnąłem.
- Co mam robić?
- Powinieneś powiedzieć Patrici prawdę.
No i w sumie to się niczego nie dowiedziałem.


I jak wam się podoba?Mi nie za bardzo.Dzisiaj piosenka Jennifer Lopez & Pitbulla "On the floor".

Patricia Miller

17 komentarzy:

  1. Świetny!
    Zapraszam do mnie!Ukazała się nowa część opowiadania

    OdpowiedzUsuń
  2. BARDZO MI SIĘ PODOBAŁ,PRZYPOMNIAŁAM SOBIE DWÓCH BLIŻNIAKÓW,KTÓRYCH TEŻ NIE ODRÓŻNIAŁAM CZY TO PIOTR CZY PAWEŁ/BB

    OdpowiedzUsuń
  3. suuper rozdział czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  4. super czekam na kolejny :D ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. jaki piotr i paweł? BB oświeć mnie ,bo nie wiem o kim mówisz.

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW! Super, czekam na następny! ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Piotr i Paweł to synowie moich sąsiadów/teraz już są dorośłi/i też ich nie odróżniam BB

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."