♥ Rozdział 8 ♥ "Zapomnijmy o tym."

Sorka nie udało mi się wstawić go wcześniej.

**Patricia**

Kiedy go zobaczyłam cała złość jaką kierowałam  do niego uleciała jak powietrze z przebitego balona.
Przyjrzałam mu się jeszcze raz dokładnie.
Z dolnej wargi leciała mu krew podobnie jak z brwi.Nie dość tego ,twarz miał całą posiniaczoną.Kiedy spojrzałam na ręce wiedziałam dokładnie gdzie Eddie został uderzony ,bo te miejsca znaczyły wielkie fioletowe siniaki i krwawiące ranki ,których było sporo.Koszulkę też miał całą poplamioną nie tylko od krwi ,ale też od ziemi.Założyłam ,że kilka razy upadł na ziemię.Nie dziwie się przecież w tej chwili ledwo się na nogach trzymał.
Miałam ochotę rzucić mu się na szyję i przytulić tak mocno jak tylko mogę ,ale się powstrzymałam ,bo wiedziałam ,że mogę tym mu sprawić ból.Pewnie był cały obolały.
Dopiero teraz zrozumiałam jak bardzo go kocham.
Stał  tak w drzwiach i się nad czymś zastanawiał.Nie wytrzymałam ,więc podeszłam i się lekko przytuliłam do niego.Miałam nadzieje ,że nie sprawiam mu tym bólu.


- Myślałem ,że będę musiał się bardzo starać ,żebyś mi wybaczyła. - Powiedział zaskoczony.
- Zapomnijmy o tym. - Poprosiłam.
- Dobrze.Nie bądź zła za to co powiem ,ale chyba złamałem Marcusowi nos. Pojechał do szpitala.Mason go zawiózł.Trochę chyba przesadziłem. - Podrapał się wolną ręką po głowię.Włosy też miał rozczochrane.
- Nie myśl ,że tak łatwo będzie ci tak dobrze ze mną. - Powiedziałam i przestałam go przytulać. - A teraz marsz do kuchni. - Pokazałam drzwi.
- Czemu? - Spytał.
- No chyba nie chcesz tak chodzić ,co? A zresztą trzeba coś z tym zrobić ,bo wyglądasz okropnie. - Powiedziałam.
Westchnął i poszedł przodem.Utykał na prawą nogę.
- Tak naprawdę to ty też powinieneś jechać do szpitala ,bo ja cię nie doprowadzę do porządku tak dobrze jak lekarze.
- Eee tam. - Machnął ręką i za chwilę jęknął z bólu.
- No i co?
- Nic. - Powiedział.
- Ostrzegam ,że będziesz jęczał. - Powiedziałam jak weszliśmy do kuchni.
Prychnął i usiadł na krześle.
Spędziłam dwie godziny na słuchani jęków i stęków smarując mu rany maścią i gdzieniegdzie przyklejając plastry.
- Ale tak czy tak jestem na ciebie zła. - Powiedziałam ,kiedy w podziękowaniu chciał mnie pocałować. - Nie ma całusów dopóki się nie przestane gniewać.
Zrobił minę urażonego dziecka.Ja się tylko z niego chwilę pośmiałam i wyszłam z kuchni.Jak mnie kocha niech się pomęczy.

No to na tyle z 8.Jak widać peddie się jeszcze do końca nie pogodziło.Mogę powiedzieć ,że Marcus tak czy tak będzie jeszcze mieszać.A tak na marginesie to co powiecie ,żeby zmienić stronkę z pytaniami na stronkę z pytaniami do postaci? Może by było wtedy więcej pytań.Odpowiadajcie w komentarzach.Jak podoba wam się ten pomysł to postaram się zmienić tą stronkę.Z innych blogów wiem ,że jest całkiem fajna :D.

Patricia Miller

16 komentarzy:

  1. Super ja wole pytania do postaci...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne:* czekam na kolejny : ).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie i z dreszczykiem,podobał mi się ten rozdział.Krew się polała, nos złamany ho ho.Jestem za pytaniami do postaci.........//BB

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega
    Podobała mi sie bardzo ostatnia scenia, ale i tak cały rozdział wyszedł po prostu cudownie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej a w twoich opowiadaniach występuje Nina ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. występowała ,ale teraz wyjechała.Jeżeli chodzi o to czy jeszcze będzie to tak wróci do moich opowiadań :d podoba ci się blog?zaobserwujesz?

      Usuń
  6. Boski *.* Dodawaj szybko nowy!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały!Mam nadzieję , że będzie dużo romantycznych scen z Peddie!

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."