♥ Rozdział 70 ♥ "Osoba ,o którą się boję właśnie stoi przede mną."

Patricia spacerowała się po lesie ,a raczej zmierzała do pewnego miejsca ,w którym zawsze mogła spokojnie usiąść i pomyśleć. Tego jej teraz było trzeba.
Kiedy tam doszła zobaczyła ,że jest tam ktoś. Blondyn ,którego kazano jej unikać.
- Patricia? Co ty tu robisz? - Zapytał zszokowany Eddie ,kiedy ją zauważył.
- Miałam zamiar zapytać cię o to samo. - Odpowiedziała stając kilka metrów przed nim.
- Musiałem się przewietrzyć i przemyśleć kilka spraw.Teraz Twoja kolej. Co tu robisz i to w dodatku sama? - Zapytał troskliwie. Pomimo, że był zły za to, że stanęła po stronie tego idioty nie umiał się na nią zbyt długo gniewać. Bardzo mu na niej zależało. Rozumiał też, że musi jak najszybciej coś zrobić.
- To samo co ty. Chciałam pobyć sama i trochę pomyśleć. - Powiedziała unikając jego spojrzenia.
- Pomyśleć? Ale o czym? - Zapytał niepewnie. - Wydawało mi się, że każdą decyzję podejmuje za ciebie Jake. - Z trudem przyszło mu wymówienie imienia jego rywala, jednakże jakoś się przełamał.
 - To już nie twoja sprawa. Jake nie wie ,że tu jestem......Jeszcze nie wie. - Poprawiła samą siebie. - Nie będzie zadowlony jeżeli się dowie ,że z tobą rozmawiam. Powinnam już iść....
- Poczekaj! Możemy przez chwilę porozmawiać? - Spytał z nadzieją. Każda sekunda w jej towarzystwie była dla niego cenna. Był gotów zrobić wszystko, by było ich jak najwięcej. - Dlaczego kazałaś Jake'owi oddać mi naszyjnik, który ode mnie dostałaś? - Zapytał przygnębiony.
- Nie kazałam. - Odpowiedziała. - Sam powiedział ,że tak zrobi.
 - Jak mogłem mu uwierzyć! Byłem taki głupi.- Powiedział do samego siebie. - Przepraszam, za to co powiedział, byłem zdenerwowany przez tą całą sytuację. - Podniósł głos ,żeby mogła już go usłyszeć. Miał ogromne wyrzuty sumienia, że tak na nią wtedy naskoczył .Nie mógł pogodzić się z faktem, że tak łatwo dał się oszukać Jake'owi...
- Nie przepraszaj. Cieszę się ,że powiedziałeś mi chociaż prawdę. - Uśmiechnęła się lekko ,ale można było zobaczyć smutek w jej oczach.
 - Nie smuć się. - Powiedział podchodząc do niej. - Niedługo wszysko się skończy. Obiecuję, że postaram się wszystko naprawić. - Spojrzał w jej oczy. Mógł się w nich zatracać na wiele godzin. Nigdy nie czuł się lepiej niż w chwili, w której miał ja w swoich ramionach i mógł patrzeć jej w oczy bez żadnych ograniczeń. Teraz była blisko niego ,ale zarazem daleko ,dobrze o tym wiedział.
Spuściła wzrok.
- Ja naprawdę powinnam już iść. - Powiedziała cicho nie podnosząc wzroku.
- To może weź go chociaż. - Powiedział podając jej naszyjnik. - Niech Ci czasem przypomina o mnie i o tym ile dla mnie znaczysz. - Delikatnie się uśmiechnął. Widział, że nie chce go wziąść więc wcisnął go jej do ręki i szepnął "Kocham Cię" poczym delikatnie  musnął jej malinowe usta.
- Nie rób tak więcej. - Odsunęła się od niego i wbiła wzrok w ziemie.
- Przepraszam. - Powiedział smutny. Nie chciał, by czuła się przez niego źle. - To był ostatni raz. -   Spuścił głowę w dół.- Obiecuję. - Wyszeptał. Jego głos przepełniony był bólem.Tak bardzo tęsknił za nią. Cieszył się, że chodź przez sekundę mógł poczuć jej usta na swoich. To było dla niego warte więcej, niż całe jego życie. Gdyby ktoś się spytał czy oddał by życie za jeden jej pocałunek odpowiedź byłaby twierdząca.

 - Nie przepraszaj ,nie masz za co. Rozumiem cię. - Powiedziała przyglądają się jak chłopak smutnieje.  - Nie chodzi tutaj o mnie ,tylko o Jake'a. Gdyby się dowiedział.... - Nie dokończyła.
 - Czy on Ci groził? - Zapytał. Bał się, że jego ukochanej może coś grozić. Smutek powoli ustępował wściekłości. Nie, nie na Pat. Nie chodziło też o Jake'a. Był wściekły na siebie. Wiedział, że gdyby wtedy nie zerwali ona byłaby inna.
- Nie. - Odpowiedziała szybko. Chciała powiedzieć mu prawdę jaka ciśnęła jej się teraz na usta. Klątwa powoli ustępywała. - To nie o siebie się boję.
 - A o kogo? Ktoś jest w niebezpieczeństwie? - Zapytał. Wściekłości i
 przerażenie nie dawały za wygraną, chodź bardzo chciał się uspokoić nie mógł. Zapytacie dlaczego przerażenie? To proste. Bał się, że jego księżniczce coś grozi, z tym ,że nie chce nic powiedzieć.
 Spuściła wzrok. Do jej oczu zaczęły cisnąć się łzy. Jedna po drugiej.
Zaczęła szlochać.
- Osoba o którą się boję własnie stoi przede mną. - Nie chciała powiedzieć tego wprost.
 Podszedł do niej i przytulił ją. Nie mógł patrzeć na jej łzy. Tak bardzo bolała go świadomość, że może cierpieć przez niego.
- Nie płacz. - Powiedział cicho gładząc dziewczynę po włosach. Starał się ją uspokoić. Jednak marnie mu to wychodziło. - Wszystko będzie dobrze. - Powtarzał te słowa jak mantrę. Dziewczyna jedynie wtuliła się w tors chłopaka i dalej płakała. - Nie martw się. Nic mi się nie stanie. - Zapewniał ją, chodź sam nie był do końca pewny, czy to prawda, jednakże miał nadzieję, że łzy przestaną spływać po jej twarzy. Tak bardzo ją kochał.
 Patricia odsunęła się od niego po chwili i otarła ostatnie łzy ,które spływały samotnie po jej policzkach..
- Przepraszam. - Powiedziała cicho. - Czasami mam napady emocji. - Wyjaśniła.
- Nic się nie stało. - Odpowiedział łagodnie. Spojrzał w jej oczy i poraz kolejny dzisiejszego dnia pocałował ją.
 Patricia odwzajemniła jego pocałunek ,ale po chwili znów się odsunęła.
- Prosiłam ,żebyś już więcej tak nie robił. - Powiedziała trochę zdenerwowana.
- Przepraszam. - Posmutniał. - Trochę mnie poniosło.
- Mnie też. - Przyznała. - Nie powinnam ci na to pozwolić.
- Nie obwiniaj się. - Przytulił ją. - O przytulaniu nic nie mówiłaś - Powiedział szybko. Cieszył się, że ma ją w swoich ramionach.
- Eddie proszę cię. - Powiedziała cicho odsuwając się od chłopaka. - Nie powinnam w ogóle z tobą rozmawiać...
- Co? Ale dlaczego? - Zapytał zdziwiony.
 Spuściła wzrok.
- Mam zakaz.

- Nie rozumiem... Kto zabronił Ci ze mną rozmawiać? - Zmartwił się.
- No jak myślisz kto? - Spytała. - Z Fabianem też nie mogę rozmawiać...
- Jake?! - Zapytał wściekły. -  Dlaczego? Jaki ma w tym cel?
- Powiedział ,że źle na mnie wpływacie. - Odpowiedziała cicho nie patrząc w jego stronę.
 Chłopak był zszokowany tą informacją. Domyślał się, że będąc w jego towarzystwie klątwa słabie. Widocznie bał się, że ktoś ją do niego przyprowadzi.
- Ech... Nie wierz we wszystko co mówi Jake. - Odpowiedził pewne. Cieszył się, że dziewczyna jest z nim szczera. - Może spotkamy się tutaj o północy? Wtedy porozmawiamy na spokojnie. - Zaproponował. Bał się, że mu odmówi, a tego by nie zniósł.
 - No nie wiem... - Zawahała się.
 - Proszę. - Powiedział błagalnie. - Zrobię wszystko byś się zgodziła.
To było pewne. Nie zawahałby się ośmieszyć przed całym światem za jeden jej uśmiech... Za jedno słowo, które sprawiłoby, że spotkaliby się ponownie.
 - Czy ktoś jeszcze tu wtedy będzie? - Spytała
 - Nie. - Odpowiedział uśmiechając się niepewnie. - Tylko Ty i ja.
Nadzieja, że przyjdzie rozpaliła w nim jeszcze silniejsze uczucia. Wiedział, że jest pod wpływem klątwy, ale myśl, że coś do niego czuje sprawiała, że mógłby latać.
- Postaram się przyjść. - Powiedziała nieobdarowując go nawet lekkim uśmiechem. - Ale nic nie obiecuje. - Dodała po chwili.
- I tak dziękuję. Już sam fakt, że rozważysz moją propozycję wiele dla mnie znaczy. - Odpowiedział.  Nachylił się, by móc pocałować jej zaróżowiony policzek. Gdy dotknął go swoimi ustami poczuł, że jest zimny. Szybko chwicił jej dłonie. Były lodowate. Nie zdawał sobię sprawy ile już tu są... i to z jego winy. Martwił się o nią. Nie chciał, by zachorowała. Drżał o jej zdrowie. Dałby się zabić, gdyby mogło to sprawić, że znów będzie sobą, że znów będzie mogła sama kierować własnym życiem.
 Uśmiechnęła się ,a raczej wymusiła uśmiech na swojej twarzy.
- Nie chodzi tu o rozważanie. - Powiedziała.
- A o co? - Zapytał zdziwiony.
- Jake nie spuszcza mnie z oczu. - Wyjaśniła.
- Nawet gdy śpisz? - Był zdenerwowany, pomimo, że chciał to ukryć nie za dobrze mu to wychodziło.
- Tego nie wiem. - Przyznała. - Ale boje się ,że może się dowiedzieć o tym ,że wychodze w nocy...
 - Nie martw się. Wkrótce ten koszmar się skończy. - Odpowiedział. - Bedę tu na Ciebie czekał do pierwszej. Jeżeli się nie zjawisz, wyślę jutro po Ciebie Willow na długiej przerwie. - Wyszeptał.
Cała ta sytuacja, była niczym wyciągnięta z Romea i Julii. Kochankowie spotykający się w sekrecie, przed całym światem. Było ta takie piękne.
Na szczęście szybko się opamiętał widząc jak jego ukochana trzęsie się z zimna. Przytulił ją do siebie, by chodż trochę się ogrzała.
- Może już wracajmy? - Zaproponował. Chciał, by ten moment trwał już na wieki, jednakże nie mógł sobie na to pozwolić. Jej zdrowie było teraz na pierwszym miejscu.
- Nie możemy wrócić razem. - Przypomniała po raz kolejny odsuwając się od niego.
- Tak wiem... - Opowiedzial nieco zawiedziony. - Idż pierwsza. Ja wrócę za jakąś godzinę. - Zaproponował.
- Ja idę się jeszcze przejść po lesie. - Powiedziała i zaczęła się wycofywać. - To narazie.
 - Cześć. - Odpowiedział bezgłośnie. Obserwował jak dziewczyna podąża w tylko sobie znanym kierunku.

CDN...

Przepraszam ,że wczoraj nie dodałam ,ale nie chciało mi się :p. Może uda mi się dodać jeszcze jeden dzisiaj...
Dwójka pojawiła się na Jeroy KLIK

Patricia Miller

15 komentarzy:

  1. Super dodaj jeszcze 1 dziś :) !

    OdpowiedzUsuń
  2. NA PEWNO DODASZ JESZCZE JEDEN DZISIAJ! <333
    A WIESZ DLACZEGO? ;> BO MNIE KOCHASZ! ;D
    KIEDY KTOŚ POBIJE KY? <333
    OGARNIAJ SZYBKO NN! ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Lepiej zaczynaj pisać kolejne,bo jestem ciekawa czy spotkają się o północy i porozmawiają.I czy ten cały Jake im nie przeszkodzi.Ten rozdział super!Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super i dodaj dzis jeszcze jeden prosze

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już nie wytrzymuję! Ja chcę moje Peddie! No kurczę!! ;(
    Patricia i Eddie.. Matko Eddie. Jego troska <33
    No i o północy.. Ahh czekam!

    Dodawaj szybkoo nexta!

    Czekam!

    I zapraszam również do siebie : loveinhouseofanubis.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz racje historia wzięta z Romea i Julii.Przepięknie to napisałaś.Mam nadzieję , że dodasz dziś nexta!Ja tym czasem zapraszam do mnie pojawił się Prolog nowej Historii!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe, czy uda im się spotkać. W sumie jakoś wolałam jak pisałaś z czyjeś perspektywy. Jakoś lepiej mi się czytało. Ale rozdział i tak świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Plisssss ;) Dodaj dziś kolejny!!! Muszę wiedzieć, czy Patt przyjdzie się spotkać z Eddie'm w nocy. I ogólnie jak potoczą się sprawy.
    Nie mogę się doczekać kontynuacji :*

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."