♥ Rozdział 27 "Możemy się dosiąść?" ♥

**Eddie**

Nie miałem pojęcia co mam jej odpowiedzieć. Część mnie krzyczała nie ,a ta druga upierała się ,że powinienem się zgodzić ,chociażby dlatego ,że to może być na prawdę uciążliwą rzeczą dla Patrici.
- Słuchaj K.T - Zacząłem. - Ja...... - Przerwałem gdy dojrzałem ,że kilka stolików dalej siedzą Jerome i Patricia. Pff. Żeby tylko siedzieli. Oni się całowali! Miałem ochotę rzucić w Jeroma czymś bardzo ciężkim.
- Wiesz co tak. Zgadzam się. Możemy zostać parą. - Powiedziałem do K.T bez zastanowienia. Ta natomiast promieniała. Wstałem i pociągnąłem ją za rękę.
- Dokąd idziemy? - Zapytała. - Ej widzisz? Jerome i Pat. Nie wiedziałam ,że ze sobą kręcą. - Co prawda już się nie całowali ,ale sam fakt ,że tu razem przyszli każdego przyprawiłby o te same przypuszczenia.  - Dosiądziemy się do nich?
- Jasne.
Podeszliśmy do nich. Z początku nas nie zauważyli więc odchrząknąłem. Pat spojrzała na mnie.
- Co ty tu robisz? - Zapytała oschle i lekko podenerwowanie. - I to na dodatek jeszcze z nią.- Skinęła głową w stronę K.T ,a później jej wzrok przykuł fakt ,że dziewczyna trzyma mnie za rękę. Szybko ją wyszarpałem.
- Możemy się dosiąść? - Spytała ciemnoskóra z uśmiechem. Zawahali się.
- Ta jasne. - Odpowiedział powoli Jerome warząc każde słowo. Odsunęliśmy krzesła i dosiedliśmy się do stołu.
- To co wy tutaj razem robicie hm? - Zapytałem.
- Równie dobrze mogłabym zapytać ciebie o to co TY tu robisz razem z K.T. - Odparła chłodno Patricia z wyraźnym naciskiem na słowo "ty".
- Pierwszy spytałem.
Prychnęła.
- Pierwszy spytałem...ile ty masz lat ,co?
- Emm...przepraszam. - Wtrąciła się K.T. - Jak ty się odzywasz do mojego chłopaka ,co? Troszeczkę kultury.
- Chłopaka? - Gaduła spojrzała zdziwiona na mnie. Przytaknąłem. Spodziewałem się trochę innej reakcji z jej strony. Wcale nie wyglądała na zazdrosną.
- Cóż... - Powiedziała po chwili. - Życzę wam szczęścia.
- Idę na chwilę do łazienki. - Odezwał się dotychczas cichy Jerome wstając.
- Potowarzyszę ci. - Powiedziałem również się podnosząc i oboje poszliśmy w stronę toalety. Miałem okazję teraz by z nim porozmawiać. Nie byłem tylko pewny czy czasami nie dojdzie do rękoczynów.
- Od kiedy ty i Pat ze sobą kręcicie co? - Zapytałem upewniając się ,że w pomieszczeniu nie ma nikogo więcej oprócz nas.
- Zadam ci to samo pytanie na temat K.T. - Odpowiedział. - Nie jesteście z Pat razem dopiero od kilku dni ,a ty już kręcisz z inną. No ,no Eddie. Nie ładnie.
- To co robię i dlaczego to nie twój interes ,a ty lepiej odwal się od Pat.
- A to niby czemu?
- Po prostu się od niej odwal ok?! - Podniosłem głos.
- Słuchaj ,to nie jest fair wiesz? Ty masz dziewczynę ,a Pat nie może mieć chłopaka? Nie chcesz by była szczęśliwa?
- Szczęśliwa może być ,ale tylko ze mną. Z nikim innym.
Prychnął.
- Czy ty siebie słyszysz? Straciłeś prawo do mówienia tego w chwili ,w której z tobą zerwała. Teraz  jest wolną osobą i może być z kim chce i jak chce. Nawet ze mną.
- Ty lepiej wracaj do Joy ,a od Pat się odwal! - Krzyknąłem poirytowany ,nie patrząc co robię walnąłem ręką w lustro ,a te rozbiło się na kilka małych kawałeczków rozcinając mi kawałek pięści. - Cholera! - Syknąłem.
- Musisz się nauczyć panować nad złością Edziu. Pat nie lubi agresywnych chłopaków. - Po tych słowach wyszedł z łazienki ,a ja zabierając z półki kawałek papierowego ręcznika wyszedłem zaraz za nim.
- Jesteśmy. - Poinformował z przesadzonym entuzjazmem.
- Ta. - Przytaknąłem.
- Em..słońce co ci się stało w rękę? - Spytała K.T.
- A lustro zleciało ,a Eddie chciał je złapać. - Wytłumaczył szybko Jerome.- Prawda ?
- No ,ale mi się nie udało. - Pożaliłem się próbując grać tak by wyglądało to chodź troszeczkę przekonująco. I chyba się udało. Dziewczyny nam uwierzyły.
- Oj ty zawsze byłeś ciapowaty. - Westchnęła Pat popijając kawę.  - I już niestety raczej taki zostaniesz.
- Masz jakiś problem? - Zapytałem.
- Właśnie na niego patrzę.
Prychnąłem.
- Ej ,ludzie ja mam ochotę się przejść. - Powiedział Jerome przerywając moją i Patrici  rundę obrzucania siebie nawzajem wściekłymi spojrzeniami.
- Idę z tobą. - Odparła brunetka i wstała nie spuszczając ze mnie wzroku. Zacisnąłem ręce w pięści i w prawej poczułem ból ,jednak starałem się tego nie pokazać. Jęknąłem tylko w myślach.
- To na razie...Miło się gadało. - Jerry uśmiechnął się i wraz z Pat wyszli z kawiarni.
- To było dziwne. - Stwierdziła cicho K.T.
- No coś ty.
- Coś się tak zdenerwował co? - Spytała przyglądając mi się badawczo.
- Wcale nie. - Zaprzeczyłem.- Nic mnie nie zdenerwowało.
Westchnęła.


Przez dłuższą chwilę siedzieliśmy w ciszy. Dziwne. Chodziłem z K.T dopiero jakieś pół godziny lub nawet mniej ,a już miałem ochotę z nią zerwać. Co prawda nie mogłem tego zrobić. Jeszcze nie.
- Chodźmy już do domu. - Odezwałem się w końcu. Dziewczyna tylko kiwnęła głową i wkładając na siebie swoją kurtkę wstała.
- Mam już dosyć tego baru. - Stwierdziła idąc przodem. Poszedłem jeszcze zapłacić i pokierowałem się w stronę wyjścia. K.T czekała już na mnie na zewnątrz.
- Idziemy się jeszcze przejść czy wracamy do domu? - Zapytałem.
Wzruszyła ramionami.
- Wracajmy do domu.
- Okay. - Zgodziłem się bez zastanowienia.


- To chodźmy do domu. - .Stwierdziłem ruszając lecz ta złapała mnie za rękę i odwróciła w swoją stronę.
- Słuchaj ,ja chciałabym czegoś spróbować.  - Powiedziała cicho przybliżając się do mnie. Od razu wiedziałem o co jej chodzi. 'O nie', pomyślałem, 'moje usta należą tylko do Pat'.
- Nie całuję się na pierwszej randce. - Wymamrotałem coś zupełnie innego niż to co pchało mi się na usta i odsunąłem się.
- Oh. - Wymsknęło się jej. - No ok.
Ruszyła przodem. Szliśmy w ciszy. W jednym momencie zauważyłem ,że jedną z alejek idą Pat i Jerome.
- Oł...fuck ,zapomniałem telefonu. - Powiedziałem. - Muszę się wrócić.
- Pójdę z tobą. - Odparła.
- Nie. Ty wracaj do domu. Dogonie cię. - Zapewniłem.
- Eh ok. - Przytaknęła i poszła. Ja natomiast wszedłem do alejki ,w której szli Gaduła i Jerry. Tak serio nie zostawiłem nigdzie telefonu. Chciałem po prostu wiedzieć co się dzieje pomiędzy nimi i ich pośledzić. Miałem tylko nadzieję ,że mnie nie zauważą...

CDN..

Dziękuję za pomoc Chochliczkowi! Bez ciebie bym sobie nie poradziła raczej :)

Patricia Miller

25 komentarzy:

  1. super jestem pierwsza

    OdpowiedzUsuń
  2. w końcu , czułam jak bym czekała ze 100 lat rozdział zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  3. czy Eddie będzie ;walczył 'o Pat

    OdpowiedzUsuń
  4. Super!!! Niech oni wreszcie do siebie wroca / Patricia3325

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział superowy dawaj szybko next już się doczekać nie mogę <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej!!
    No nie wierzę ,nie wiem czemu ,ale strasznie podoba mi się pomysł chodzenia Eddiego i K.T .
    Nie to ,że jestem za Keddie pfuu, jestem CAŁYM sercem za Peddie ,ale podoba mi się dlatego ,że Pat jest zazdrosna ,Eddie jest zazdrosny .
    A może K.T i Jerome ?
    NIEE!!!
    Ja wolę Jeroy<3
    Czekam na next
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski...kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  8. a mam pytanie jeroy bd jeszcze razem

    OdpowiedzUsuń
  9. bobobboski !!! Jerry i Pat razem ? Super pomysł !

    OdpowiedzUsuń
  10. Suuper, daj szybko następny.
    Nie mogę się doczekać co będzie dalej ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. ♥♥♥ LOVE ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Spoooko ...nieno spoko!

    OdpowiedzUsuń
  13. Spoooko ...nieno spoko!

    OdpowiedzUsuń
  14. dodaj jak najszybciejjjjjjjjjjjjjjj ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Super!!!!! / Patricia3325

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawy,podobał mi się,jednak są za sobą,ale małolaty nie wiedzą jak do siebie wrócić,,potrzebny im jakiś wstrząs,jakiś wypadek,,,,,,,,,,,,/BB

    OdpowiedzUsuń
  17. ale nowa strona bardzo piękna/BB

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."