♥ Rozdział 29: Cztery spoko ,ale pięć to już tłum. ♥

**Patricia**

- Trudy ,ja już nie wytrzymuję ,proszę zrób coś z Amandą. Nie chcę mieszkać z nią w pokoju! - Pożaliłam się opiekunce z samego rana ,kiedy to nasza nowa współlokatorka obudziła nas o 4 rano mówiąc ,że to wspaniała pora na ćwiczenia by być wysportowanym. Od niedawna było tak codziennie. Codziennie jakieś głupie pomysły z jej strony zwalały nas z łóżka bardzo wcześnie rano ,a ja miałam tego już serdecznie po dziurki w nosie.
- Ale Patricio... - Westchnęła kobieta. - Nie mamy jej gdzie przenieś.
- Dobrze. Skoro ona się nie wyniesie z pokoju to ja to zrobię. Wszystkie dziewczyny odetchną z ulgą. - W sumie to to był lepszy pomysł niż ten o pozbyciu się Amandy. Nina ,jak i również Amber wciąż na mnie krzywo patrzały ,tylko Bella była wciąż przyjazna ,ale co mi po niej skoro reszta mnie nie znosi?
- A gdzie pójdziesz? - Zapytała gospodyni składając ręce na piersi.
- Do Masona na strych. Mieszka tam sam więc mogę do niego dołączyć. Jestem pewna ,że nie będzie miał nic przeciwko temu.
- O nie. - Szybko mnie ugasiła. - Nie będziesz mieszkała z chłopakiem.
Spochmurniałam.
- Trudy wyluzuj. Mason to mój brat...No prooooszęęę . - Zrobiłam minę szczeniaczka. Chwila minęła zanim pękła.
- Oh no dobra ,ale już się tak na mnie nie patrz.
- Dziękuję! - Pisnęłam uradowana z szerokim uśmiechem na ustach lecz od razu się opanowałam. Boże zachowuje się jak Amber czy Amanda ,pomyślałam i przeraziłam się. Tak ,spędzałam z nimi za dużo czasu. Pora odizolować się.

Czym prędzej pognałam na górę do pokoju Masona wpadając tam bez pukania.
- Mason ,mam super wieści! - Krzyknęłam rzucając się na brata. W skutek tego oboje przewróciliśmy się na łóżko.
- Tifi spokojnie. - Zaśmiał się siadając. - Opowiadaj.
- A więc gadałam z Trudy i mogę przeprowadzić się do ciebie! - Krzyknęłam szczęśliwa.
- A więc nie będę sam w pokoju? - Ożywił się.
- Nie. Będziesz ze swoją siostrzyczką.
Zastanowił się przez chwilę.
- Dobre i to. - Przyznał.
- Ahh 'dobre i to' mówisz? To nie cieszysz się ,że będziesz ze mną mieszkał?
- Cieszę. - Zapewnił.
- No ja myślę.

Resztę dnia spędziłam na przenoszeniu wszystkich moich rzeczy na strych. Mason co prawda trochę mi pomagał. Przeniósł łóżko i nosił te cięższe rzeczy. Było w tym trochę zabawy ,bo czasami rzucaliśmy się ciuchami lub poduszkami albo Mason dwa razy przewrócił się potykając o własne nogi.  Zarzekał się ,że to nie śmieszne lecz sam się śmiał. Tego dnia zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo mi go brakowało i jak bardzo za nim tęsknię. Pomimo tego ,że oboje mieszkamy razem w jednym domu ,oddalamy się od siebie. Rzadko kiedy coś razem robiliśmy ,czy nawet rozmawialiśmy. Miałam nadzieję ,że teraz kiedy będziemy dzielić razem pokój znów się do siebie zbliżymy.

- No to Tifi ,jak się czujesz? - Zapytał mój zatroskany brat wchodząc do pokoju po kolacji ,w której zdecydowałam nie brać udziału.
- Musisz mnie nazywać tak głupkowato? - Odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie z niesmakiem. Od kilku dobrych lat pytałam siebie dlaczego ludzie muszą szukać mi jakiś głupich pseudonimów ,jak Trixie ,Gaduła ,Patty, Tifi...strasznie mnie one wkurzały ,a zwłaszcza to drugie. Ja wcale dużo nie gadam! Lecz niestety mogłam to mówić tylko sobie ,bo reszta i tak nie posłucha. Jakby gadała do ścian. Ugh.
- Muszę ,ponieważ jesteś moją młodszą siostrą. - Uśmiechnął się siadając obok mnie.
- Ale to wcale nie znaczy ,że masz mi dawać przezwiska! - Oburzyłam się robiąc minę zbitego szczeniaczka. Nie wziął mnie na poważnie.
Roześmiał się krótko opadając na poduszki i zamykając oczy.
- Nie masz zamiaru przestać prawda? - Spytałam ,na co on tylko kiwnął głową.
Westchnęłam kładąc się obok niego. Nie wiem dlaczego ,ale nigdy nie lubiłam się z nim zbytnio kłócić. Zawsze ulegałam wszystkiemu co robił ,bez sprzeciwów. Tak było i tym razem. Nie miałam ochoty próbować odwieść go od pomysłu nazywania mnie "Tifi".
- Nie lubię tego przezwiska. - Mruknęłam.
- Hmm... - odwrócił się do mnie podpierając na łokciu. - Zaraz mogę wymyślić inne. - Zastanowił się przez chwilę. Już bałam się co powie.
- Mogę cię nazywać ,Tyśka ,Patty ,Patunia ,Patuśka...
- Już wolę te Tifi. - Przerwałam mu wzdychając. Wiedziałam ,że nie było mowy o nazywaniu mnie po prostu "Pat".
- No widzisz. Tifi najlepsze. - Uśmiechnął się promiennie wbijając wzrok w sufit ,lecz po chwili znów zamknął oczy.
Zapadła cisza ,którą przerywały tylko nasze spokojne oddechy. Słońce ,które właśnie zachodziło ,wpuszczało do pokoju jeszcze kilka różowawych promieni. Jeden z nich wylądował na policzku Masona rozświetlając nieco jego skórę ,która w półmroku była całkiem ciemna. W tym pokoju było tylko jedno okno ,małe okno ,z witrażem. Nawet w dzień było tutaj ciemno ,jeżeli światło było zgaszone ,jak teraz. Jego klatka piersiowa opadała w dół i wznosiła się w górę miarowo i powoli. Oddychał tak spokojnie. Oczy wciąż miał zamknięte. Przez myśl przeszło mi przypuszczenie ,że może śpi ,lecz nic bardziej mylnego ,on tylko odpoczywał.
- Zastanawiałeś się ,kiedyś jakie byłoby nasze życie gdyby nasi rodzice żyli? - Spytałam cicho.
Uniósł lekko głowę otwierając oczy i przewrócił się na bok w moją stronę.
- Zastanawiałem... i myślę ,że nie byłoby wcale lepiej niż teraz.
Na tym nasza rozmowa się skończyła ,nie wiedziałam co mu odpowiedzieć więc po prostu zamilkłam. Rozległo się pukanie do drzwi. Chciałam wstać i otworzyć lecz Mason mnie uprzedził.
W drzwiach stanęła Bella.
- Hejka. - Przywitała się wchodząc do środka. Mój brat od razu zapalił światło.
- Co tu robisz? - Zainteresowałam się podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Mamy zamiar obejrzeć film. - Odpowiedział Mason.
- A ja mam zamiar krzyczeć. - Zaśmiała się Bella. - Już mnie uprzedził ,że to będzie horror.
- No to ja wam nie będę przeszkadzać. - Wstałam i podeszłam do drzwi.
- Możesz zostać jeśli chcesz. - Zwrócił się do mnie blondyn.
- Nie ,nie przeszkadzam wam. - Nie czekając na rzadką odpowiedzieć wyszłam z pokoju. No tak ,mieszkanie z bratem miało także i swoje minusy. Goszczenie jego dziewczyny prawie każdego wieczoru. Nie żebym coś do niej miała ,lubiłam ją ,ale gdy będzie przychodzić codziennie do nas ,ja nie chcąc im wadzić ,nie będę miała się gdzie podziać. Dokładnie tak jak w tym momencie.


Zeszłam po schodach do holu i skierowałam się do salonu. Był całkiem pusty ,a w domu było tak jakoś cicho ,pomimo tego ,że wszyscy byli raczej obecni ,a do ciszy nocnej zostało jeszcze kilka dobrych godzin. W kuchni świeciło się światło ,lecz nie dochodziły stamtąd żadne odgłosy. Może ktoś zapomniał zgasić światło? Postanowiłam pójść i sprawdzić. Jednak się myliłam. W kuchni był Eddie. Opierał się o blat i trzymał kubek w ręku. Wyglądał na zamyślonego i przybitego. W ogóle nie spostrzegł ,że weszłam do pomieszczenia. Równie dobrze mogłam teraz wyjść ,a on pewnie i tak nie wiedziałby ,że ktoś tu był. Jednak zrobiłam inaczej niż zamierzałam. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej wodę kompletnie ignorując chłopaka ,którego chyba ożywił dźwięk trzaskających drzwiczek.
- O cześć ,nie zauważyłem cię. - Powiedział nieco zdezorientowany.
- Czemu mnie nie zdziwi fakt ,że widzę cię w kuchni?
Puścił tę uwagę mimo uszu.
- Co tu robisz o tej porze?
- Jest dopiero 19:30. - Odparłam oschle. - To nie środek nocy ,ale wczesny wieczór.
Nie obdarowując go nawet jednym zerknięciem opuściłam kuchnie wchodząc z powrotem do salonu i usiadłam na fotelu przy oknie.
- Przestań się na mnie boczyć. - Rzekł blondyn również wchodząc do salonu po krótkiej chwili.
- Nie boczę się. - Odpowiedziałam nie patrząc na niego.
- Przecież widzę ,że tak...Masz problem z tym ,że mam dziewczynę ,prawda?
Prychnęłam.
- Gdzieś mam tą twoją K.T i ciebie ,a ty mógłbyś mi dać w końcu spokój.
- Nie dam ci spokoju dopóki nie porozmawiamy jak normalni ludzie. - Powiedział siadając na kanapie.
- Nie mamy o czym rozmawiać. Idź stąd. - Mruknęłam oschle. Czy on nie rozumie ,że ja po prostu nie mam ochoty na gadanie z nim o czymkolwiek?
Zamilkł. Stwierdziłam ,że nie będzie już dalej ciągnął tematu ,więc skupiłam się na obserwowaniu słońca ,które właśnie znikało za horyzontem ,a na niebie ,które było już ,prawie czarne widoczny był już księżyc ,który akurat teraz miał kształt półkola.
- Heh, a ty ciągle uwielbiasz te widoki za oknem. - Odezwał się mój towarzysz ,o którego obecności szczerze to już zdążyłam zapomnieć. - Pamiętasz jak jednego wieczoru we wakacje tłumaczyłaś mi ,co ci się podoba w księżycu i dlaczego lubisz na niego patrzeć.
Nie miałam pojęcia do czego zmierzał.
- Pamiętasz jacy szczęśliwi wtedy byliśmy? - Kontynuował.
Poczułam jak moje oczy zaczynają piec. Na same wspomnienie tego co nas łączyło i tego ,że to wszystko może być już skończone ,poczułam jak smutek wypełnia mnie od środka. Czemu to wciąż musiało tak mnie boleć? Dlaczego nie mogłam po prostu o nim zapomnieć?
- Pat ,słyszysz mnie? - Spytał. Wciąż milczałam ,no bo...Co mu miałam powiedzieć? Odpowiedź twierdząca znaczyłaby ,że wciąż obchodzi mnie czas przeszły ,co w sumie było prawdą ,ale nie chciałam by on miał o tym jakiekolwiek pojęcie. Gdybym jednak powiedziała "nie" ,okłamałabym go ,a tego również nie chciałam.
Pozostało mi więc tylko milczenie ,jednakże wiedziałam ,że to i tak nie zda się na długo.
To wszystko teraz zaprzątało mi myśli ,ale świadomość ,że Eddie tutaj jest i nie spuszcza mnie z oczu skutecznie mnie rozpraszała i nie pozwalała skupić choćby na chwilę.
Zamknęłam oczy by powstrzymać łzy ,które miały własnie zamiar spłynąć po moich policzkach i wzięłam kilka głębokich oddechów.
- Nie możesz mnie ignorować przez cały czas. Nie bądź uparta i odezwij się ,proszę. - Jego błagalny ton głosu sprawiał ,że przełamywałam się pomimo ,że z całej siły próbowałam to zatrzymać.
Usta same się otwierały ,by coś powiedzieć ,a głowa sama się odwracała by oczy mogły na niego spojrzeć. Każdy mój opór był odrzucony ,niczym lotka trafiona przez rakietkę.
Miałam dość. Próby zatrzymania moich łez nie powiodły się ,a te rozmazując mój makijaż spłynęły po moich polikach. Raptownie je wytarłam i odwróciłam wzrok ,który utkwiony był w chłopaku.
Na moje nieszczęście  zobaczył je. Nienawidziłam się za to ,że byłam taka słaba jeżeli chodziło o coś związanego z nim.
Po chwili poczułam jak jego ramiona otaczają mnie opiekuńczo.
- Ej ,czemu płaczesz? Powiedziałem coś nie tak? - Teraz usłyszałam jego głos tuż przy moim uchu.
Oparł swój podbródek na czubku mojej głowy i odetchnął głęboko wzdychając. Można było pomyśleć ,że tęskni za tą bliskością i własnie stara się nią napawać ,jednakże ja sądziłam ,że to go męczy i najchętniej by się odsunął.
Sama oczywiście też chciałam go odepchnąć ,nakrzyczeć na niego za to ,ze robi coś wbrew mojej woli...,ale co z tego ,skoro nie mogłam?
Jak w przeszłości od jego ciała wciąż biło kojące ciepło ,które uspokajało mnie na tyle by nie protestować temu co robi. Złość niespodziewanie wyparowała. Teraz czułam tylko smutek.
- No Gaduło błagam ,powiedź coś. - Poprosił.
Jedno pchało mi się teraz na usta.
- Zostaw mnie.
- Na pewno tego chcesz? - Zapytał.
- Tak.
- A więc dobra. - Puścił mnie i odsunął się .
- Idź sobie poprzytulaj Kare. Ona z chęcią ci na to pozwoli. - Mruknęłam do niego z niechęcią i wyszłam z pokoju.
Czemu on po prostu nie mógł trzymać się ode mnie z daleka jak chciałam? Utrudniał mi tylko zapomnienie o sobie. Powinien zająć się K.T ,a mi dać spokój. Miałam nadzieję ,że od teraz tak właśnie będzie...

CDN...

A więc ,kilka spraw. Na dzień dzisiejszy wyłączam opcje tego ,że anonimy mogą komentować ,ponieważ denerwuje mnie fakt ,że pod każdym postem od niedawna z 30 czy 20 komentarzy 15 to właśnie anonimy ,a niektóre z nich spamują. Np. 5 komentarzy w tym samym czasie ,myślicie ,że nie kapnę się ,że to spam? Nie chcę spamów ,ani tego ,żeby tylko anonimy komentowały moje opowiadania.
A więc anonimy nie mogą komentować tego rozdziału. Zobaczmy czy da rade dobić do 20 (za tyle dodam next ,który jest już napisany) bez pomocy anonimowych komentarzy. 

Patricia Miller

23 komentarze:

  1. Ludzie komentujcie, ja chce już następny rozdział
    ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Poooodoba mi sie!
    Chce juz next!! xD

    xoxo,
    Lost in dreams


    PS: Przepraszam za bledy ortograficzne, ale pisze na telefonie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bomba ! Cudowny ! Wspaniały ! Interesujący ! Łał ! /Rebecka

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER
    WSPANIAŁY
    Dodaj jak najszybciej kolejny rozdziała
    Gad.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No oczywiście że dobijesz do 20 bez pomocy anonimków xdd.
    Świetnie wyszedł Ci ten rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Dodasz dzisiaj nexta??? Prosze!!! Swietny rozdzial<3<3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham tego bloga... Daj next rozdział xD

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny :) Ogłaszam swój wielki powrót na bloga! Więcej tutaj : http://housee-of-anuubis.blogspot.com/2013/10/wielki-powrot-amore.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie moge juz wytrzymac!!!! Prosze dodaj szybko nexta najlepiej dzisiaj!!! Bede bardzo bardzo wdzieczna ;-)

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."