♥ Rozdział 46: Cyrk na kółkach cz.4/17 ♥

**Eddie**

- Nie mów mi ,że twoja odpowiedz zależy od mojej. - Zrobiła kwaśną minę dokładnie świdrując mnie swoimi czarnymi oczami. 
- Nie mów mi,że mnie nie kochasz. - Przekrzywiłem głowę. 
- Jak można kochać kogoś takiego jak ty? 

- Czy ty mnie obrażasz? - Przymrużyłem oczy. Poczułem jak wzruszyła ramionami. 
- Może.. 
- No to nie wstaniesz z tej podłogi...a już chciałem z ciebie zejść. - Powiedziałem ,oczywiście znów chciałem ją podpuścić. 
- Taa jasne bo uwierzę, tylko mi smutno bo mnie nie kochasz... 
- A mi smutno,że ty mnie nie kochasz...po tym wszystkim...
- Masz na myśli po chyba 4 zerwaniach i twoim związku z K.T ,tak? - Spytała. Wkurzał mnie trochę fakt ,że zawsze wypominała mi mój związek z K.T ,a nie brała pod uwagę tego ,że ona również była wtedy z kimś. 

- Nie. Mówię o tym,że byliśmy razem. - Odpowiedziałem. 
- No właśnie. Byliśmy. Czas przeszły
- A kto powiedział,że nie możemy zmienić tego na czas teraźniejszy?
Jeżeli już się nie kochamy to po co? 

- To chyba ty nie kochasz mnie...albo tylko to sobie wmawiasz. - Stwierdziłem wzdychając. 
- Nie wmawiam.  - Zapewniła ,chociaż ja wiedziałem ,że znów kłamie  Jeszcze kilka dni temu ,dokładnie dzień przez jej zerwaniem z Fabianem i moim zerwaniem z K.T mówiła mi ,że mnie kocha i to nie raz. Jak miałem uwierzyć jej ,że teraz jest inaczej? Jej uczucia nie zmieniły się chyba po kilku dniach ,prawda? - Wiem to po prostu ,a tobie mówiłam kochasz mnie zejdź ze mnie. Nie zszedłeś więc... 

 - Kocham cię i ty dobrze o tym wiesz. - Tego też byłem niemal pewny ,ja również przecież mówiłem jej tamtego dnia o swoich uczuciach do niej. Na pewno nie zapomniała o tym. 
- No własnie nie wiem.
- Ale ja za to wiem. - Denerwował mnie fakt ,że teraz wypierała się wszystkiego ,a ja nawet nie znałem powodu ,dla któtego tak robiła. 
- No dobrze. Powiedzmy ,że ci wierzę. 
- To teraz ty powiedz. Kochasz mnie? - Po raz kolejny zadałem jej to pytanie. 
- Juz ci mówiłam. Powtarzać nie bede. 
- Powtórz. - Poprosiłem. 
- Dobra. - Uciekła wzrokiem gdzieś w bok. -  Nie. 
-  A powiedz to patrząc mi w oczy. - Zasugerowałem. Ja też mogłem spojrzeć gdzieś by nie widzieć jej twarzy i powiedzieć ,że jej nie kocham. To banał. Chciałem usłyszeć to ,że mnie nie kocha prosto w oczy nawet jeżeli to miało zaboleć. 
- Jak będę ci patrzyła w oczy to zwymiotuje. - Zniesmaczyła się. Oczywiście można było od razu zobaczyć to ,że tylko grała. Była kiepską aktorką. 
- Ja jednak myślę,że boisz się spojrzeć mi w oczy.

- Ej przerwijcie na chwilę. Popcorn się skończył. - Powiedział Nathan. Dopiero teraz przypomniało mi się ,że nie jesteśmy sami.
- W dupie mam twój popcorn. - Mruknęła Pat niezadowolona zerkając na niego. 
- To nie było miłe. - Odparł.
- Dobra olać ten wasz popcorn. Wróćmy do tematu. Spójrz mi w oczy i powiedz czy mnie kochasz.  - Zażądałem. Tak jak chciałem spojrzała prosto w moje oczy. 
- No dobra....patrze ci w oczy i mówię ,że ciebie nie znosze.... - Nie brzmiało to jednak przekonująco.
- A ja patrzę ci prosto w oczy i mówię,że ci nie wierzę. - Odparłem. 
- Twój problem. 
- Myślę jednak,że twój skoro nie chcesz przyznać,że mnie kochasz.
- Nudzi mnie to. - Odezwał się Jerome ,który wyglądał na bardzo znudzonego. 
- Przestań.  - Uciszył go dozorca. - Pat jest bliska wyznania mu ,że go kocha.
- Tylko na to czekamy - Dodał Alfie. Śmieszyło mnie to ,że tak bardzo się w to wczuwają.
- No więc.Przyznaj,że mnie kochasz. -Zażądałem ponownie. 

- Takiego durnia jak ty sie nie kocha. - Odpowiedziała. 
- Pat wszyscy wiemy,że to nie prawda.Przyznaj wreszcie,że go kochasz. - Poprosił Nat.
- A jak przyznam to dacie mi spokój a ty ze mnie zejdziesz? - Zaptała mnie. 
- Tak...tylko musisz to powiedzieć szczerze...no i mnie pocałować. 
- Nie pocałuje cie. - Znów udała zniesmaczoną. 
- No to chociaż przyznaj,że mnie kochasz. - Westchnąłem. 
- Przyznaje. 
- Co przyznajesz?
- Że cie kocham. - Z trudem przeszło jej to przez gardło. 
- Ok. - Co prawda znów mało jej wierzyłem ,ale nie chciałem jej już dłużej męczyć wiec postanowiłem wstać. 

 - Jeeee! -Wrzasnął Alfie biegnąc w naszą stronę i znów się na mnie położył. Było to tak nieoczekiwane ,że lądując znów na Patrici nasze usta znalazły się mega blisko siebie. 
- Alfie wieśniaku! - Warknęła na niego. Wyglądało to tak jakby miała gdzieś ,że jestem tak blisko niej. Nawet nie patrzyła w moją stronę. Natomiast ja nie miałem zamiaru zwlekać i wykorzystałem sytuację. Pocałowałem ją. 
- No nareszcie! - Krzyknął Jerome.
- To nie jest tak jak powinno! - Oburzył się dozorca.

- Jej! Pomogłem! - Wykrzyknął radośnie Alfie. 
- Alfie jesteś wielki. -Pochwalił go Clarke. 

- No,ale to nie tak powinno być.To ona powinna go pocałować. - Nathanowi nie podobała się zaszła sytuacja. Odsunąłem się na kilka centymetrów od Patrici i uśmiechnąłem się do niej. 
-I co aż tak strasznie było? - Zapytałem odgarniając włosy z jej czoła. 
- Muszę przyznać,że nie. - Odpowiedziała.  

 - No to teraz zróbcie tak jak powinno być. - Poprosił Nathan. 
- Bez przesady. - Dziewczyna zgromiła go wzrokiem.
- Jeden całus wystarczy. -Zachęcał. 
- Ale problem w tym,że teraz i tak z ciebie nie zejdę. - Westchnąłem.

- Czemu?!- Wydarła się. Aż mi w uchu zabrzęczało. 
- Alfie na mnie leży i chyba nie ma zamiaru wstać. - Zauważyłem. Pat przez chwilę zastanowiła się ,po czym zobaczyłem błysk w jej oku co znaczyło ,że ma plan. Spojrzała w stronę Jeroma.
-Jerry..- Zrobiła do niego maślane oczy i dodała trochę za dużo cukru do tonu swojego głosu.

- Co?- Zapytał.
-Zdejmnij Alfiego. - Poprosiła. 
- Ja go zdejmnę jak pocałujesz Eddiego! - Zaoferował się dozorca.
- Eddie mnie pocałował! Wystarczy!-Nie wyglądała jakby chciała kolejnego całusa. Trochę to mnie bolało. 

- Oj no pocałuj go i pozbędziesz się ich obu..a mi się nawet nie chcę wstawać. - Westchnął Jerome.
- Za to jak ja wstanę to to się źle dla ciebie skończy Jerome! Dostaniesz za to ,ze nie chcesz mi pomóc i za ten filmik też! - Krzyknęła na niego.
-Jaki filmik?- Zainteresowałem się.                                                                              
- Nie ważne ,ale ja i tak się stąd nie ruszę. - Powiedział perukowiec.
- Czyli ,że wolisz się ruszać pod ziemią ,tak? - Zapytała go. Och ,ten jej wredny charakterem ,wracała dziewczyna ,którą poznałem na początku.
- Wiem,że tego nie zrobisz przyjacielowi...pocałuj Eddiego i pozbędziesz się ich obu,a tak nawet jak ci pomogę pozbędziesz się jedynie Alfiego,a kto wie,czy ktoś inny nie będzie miał ochoty poleżeć na Eddiem. - skinął głową w stronę Willa. 
- Tak dla twojej wiadomości to Eddie chce wstać ,ale Alfie go blokuje.
- On kłamał Pat.
- Taa kłamałem. - Przyznałem. 
- Zmieniam zdanie. Jednak cię nie znoszę Eddie. - Powiedziała do mnie dziewczyna. 
- Za późno.Pocałuj mnie i nie będziesz musiała na mnie patrzeć.Co ty na to?
Będę musiała w końcu mieszkamy w tym samym domu. - Westchnęła zrezygnowana. 
- Ale do końca dnia zaszyję się u siebie - Zasugerowałem. 
- Uuu ciekawa propozycja. - Przyznał dozorca.
- Jest juz prawie noc Eddie. - Zauważyła brunetka. 
- No to od jutra się zaszyję u siebie.Wyjdę tylko na śniadanie,obiad i kolację.zadowolona? - Zapytałem.
- Jutro jest szkoła ,a ja mam ciebie jako partnera na histori! - Pożaliła się. 
- No to w sobotę się zaszyję i będę wychodzić tylko na posiłki! Lepiej?
- Nie musisz się nigdzie zaszywać. - W końcu powiedziała.
- Co?O co ci chodzi? - Chciałem by powiedziała to wprost.
- O to ,że nie chce ,zebys sie gdzies chował. 
- Czyli co?Jednak mnie nie nienawidzisz? - Spytałem. 
- Tego nie powie..
- Coś mi się wydaje,że już powoli zaczynasz się plątać w tym co mówisz. - Przerwał jej Nat.
- Też mam takie wrażenie. - Powiedziałem. 
- Ja też! - Krzyknął Alfie.
- I dziwicie mi sie?- Zapytała. 
- Nawet bardzo.Brniesz w kłamstwo nie wiem czemu. - Zauważyłem. 
- Jestem wyczerpana dzwiganiem was! Dlatego! 
- No,że na tobie leżymy...swoją drogą,Alfie złaź,ciężki jesteś jak cholera...to nie ma nic wspólnego z tym,że kłamiesz. 
- No jak się tyle je to nic dziwnego. - Zaśmiał się Jerome na moją uwagę o wadze Alfiego. 
- Ja nie kłamie! - Broniła się Patricia. 
- Taa,bo ci uwierzę. - Odparłem ironicznie. 
- To co mam ci powiedzieć? - Spytała.
- Prawdę.
- Związaną z czym? 
- Z tym co do mnie tak naprawde czujesz.
- Uuuu robi się gorąco!Otwórzcie okna!- - Krzyknął Nathan. Wszyscy się na niego spojrzeliśmy. Trzeba było przyznać ,że koleś był dziwny. 
- Już dawno nie powinno ciebie to obchodzić. - Kontynuowała Patricia. 
- A jednak obchodzi...
- Trudno. 
- No to powiesz co czujesz czy mam sobie iść i nie pokazywać ci się na oczy nigdy więcej? - Spytałem. 
- Chcesz to idź. - Udawała ,że jest jej to obojętne. 
- Ok,ale nigdy już mnie nie zobaczysz.Przemyślałaś to?
- Cały czas mam jeszcze Fabiana. - Wkurzyła mnie tym faktem.  
- Przecież wiem,że z nim zerwałaś,bo nic do niego nie czujesz. - Powiedziałem. 
- Co nie zmienia faktu ,że cały czas czeka na jedno moje słowo ,które sprawi ,że znów będe jego dziewczyną. - To co mówiła sprawiało ,że robiło mi się gorąco. Dlaczego ona zawsze musiała mnie denerwować. 
- Przestań.Nawet jeśli do niego wrócisz to tylko po to żeby mnie wkurzyć.
- A co? Nie uda mi sie to? -Uniosła brwi. 
- Uda ci się jedynie to,że już nigdy mnie nie zobaczysz. 
- Przeżyje.  Zresztą...ty i tak długo beze mnie nie wytrzymasz i wrócisz z podkulonym ogonem. - Stwierdziła. Eh ,może i miała racje? To była prawda ,że nie mogłem bez niej długo wytrzymać ,ale czy aż tak?

CDN...

Wiem ,że zakończenie beznadziejne ,ale musiałam napisać coś ,żeby znów nie zakończyć w połowie konwersacji rozdziału.

Pojawiła się nowa zakładka "Pytania do Nathana" ,w rozmowie z postacią. Co do strony z bohaterami postanowiłam ją trochę ulepszyć ,szczerze to trochę mi to zajmie ,ale wydaje mi się ,że będzie fajnie :) Zachęcam do pytania postaci!! :D 

By me and Wyraźnie inna :*

Patricia Miller

11 komentarzy:

  1. Heloł
    Ale ja i tak rozpaczam ,że nie ma Victosia -jedyna jego fanka- popytamy Nathanka trochę błahhahahha . Sorry odwala miii.
    Rozdział wam wyszedł rewelacyjnyy . Co tam jeszcze? Ej noo nie chcę Pabian ;(
    Tak ps. (chciałam się pochwalić moją beznadziejnym angielskim ,tak więc odpuszczę sobie - Victor powróci !
    Błahahhah
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem tak : "O Mój Boże !". Nigdy nie widziałam tak fajnych rozdziałów jak ten "Cyrk na kółkach" !

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne!
    Na serio, obydwie piszecie świetne opowiadanka a razem jak napiszecie to wychodzą genialne.! Zgadzam się z Magdą też nie chce Pabian :/
    piszcie kolejne szybkoo!
    zapraszam do mnie:
    http://sekrety-milosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny dawaj nowy tylko duszy plis

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."